fbpx Press "Enter" to skip to content

Kobieta, której nic w życiu nie wyszło

Dzisiaj rano do wsi obok przyjechała z Warszawy kobieta, której nic w życiu nie wyszło – do pani Wali przyjechała o świcie. Bardzo zmarnowana osoba, pomarszczona i zgarbiona, chociaż ma dopiero czterdzieści jeden lat. Cała wieś się zeszła na wiadomość, że jej nic w życiu nie wyszło. Pytali ją co jej nie wyszło. Okazało się, że nic, to znaczy wszystko – już przedszkole jej nie wychodziło, a potem było coraz gorzej. Liceum bardzo źle wyszło. Chciała zostać lekarzem i została, nawet specjalizację z chirurgii zrobiła, ale musiała zrezygnować, bo żadna operacja jej nie wyszła. Chciała malować, ale żaden obraz jej nie wyszedł. Potem zajmowała się dziennikarstwem, ale żaden tekst jej nie wyszedł, to nie umiała znaleźć pointy do żadnego. Konkluzje jej po prostu nie wychodziły. Dzieci jej też nie wyszły – trójka chłopaków, wszyscy na dożywociu w pierdlach, w tym jeden z najcięższym więzieniu na świecie w Bangkoku. W końcu przestała w ogóle wychodzić z domu.

Długo opowiadała o tych wszystkich rzeczach. Potem powiedziała, że była niedawno u psychoterapeuty, ale też nie wyszło, bo w czasie ostatniej sesji, a było to w zeszły piątek, terapeuta zmarł nagle na wylew, na jej oczach normalnie się przekręcił. Chciała się powiesić, ale powiedzieli jej – weź ty się nie wieszaj, jedź na wieś, tam przemyśl wszystko od nowa. Przyjechała więc do nas. Na chybił trafił jechała przed siebie. Wyjechała z Warszawy wczoraj około północy i powiedziała sobie, że będzie jechać tak długo, aż paliwo się jej skończy, no i skończyło się jej akurat u nas, tuż pod domem pani Wali. Od kilku godzin kobieta jest pod opieką dobrych ludzi. Robili już ludziki z kasztanów, wszystkie jej wyszły. Potem robiła z babami pierogi, też jej wyszły wszystkie. Barszczu gotowała – też z sukcesem.

Teraz razem z panem Gienkiem wybierają kartofle z pola, te najpóźniejsze – wszystkie wychodzą doskonale, co do jednego, okrąglutkie radośnie. Przed chwilą za ołowianych chmur wyszło też na chwile Słońce. Wieczorem wszyscy wychodzą na ognisko i będziemy czekać aż się rozchmurzy i wyjdzie Księżyc.

Różnia i inne opowieści ze wsi obok

Opowieści ze wsi obok

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments